Kolejny raz się zgubiłam. Dni mijały mi jeden po drugim. W szkole radziłam sobie nie najgorzej, nie miałam żadnych wielkich zaległości. Jednak teraz siedzę w pokoju i mam świadomość, że straciłam bardzo wiele. Najbardziej szkoda mi chyba czasu. Zmarnowałam go tyle na dążenie do czegoś przez co stracę go jeszcze więcej. W piątek wylądowałam w szpitalu. Tym razem to nie były tylko kroplówki, ale cała spędzona tam noc. Nawet nie jesteście w stanie sobie wyobrazić jak cudownie było w końcu przespać całą noc, tak na spokojnie. Zgłoszenie się na nocny dyżur kosztowało mnie wiele odwagi, ale i też wstydu. Jednak wstyd odłożyłam na drugi bok, bo życie jest dla mnie cenniejsze. Chcę po prostu żyć jak zwykła dziewczyna. Chcę jeść normalnie, nie stresować się, nie bać się jeść przy innych. Co z tego, że schudłam tak jak chciałam? Poprawka! Schudłam, aż za bardzo. Wszędzie wystają mi kości. Jestem chodzącym szkieletem. Przez ten cały czas znowu zapomniałam myśleć o sobie. O wiele łatwiej było mi zajmować się problemami innych. Teraz na nowo przypomniałam sobie na kogo mogę liczyć, kto jest prawdziwym przyjacielem. Mój organizm jest tak wyczerpany, że cały czas tylko śpię. Teraz potrzebuję tylko snu.
Categories
7 grudnia 2015
9 października 2015
Tajemnicza sprawa w Gdyni
W poprzednim tygodniu musiałam jechać do Gdyni załatwić pewną sprawę, ale nie będę teraz o tym pisać, bo to moja mała tajemnica. Już długo się za to zabierałam, a teraz muszę poczekać jeszcze tylko tydzień i wszystko będzie zapięte na ostatni guzik! Spotkałam się ze znajomym, który pokazał mi świetne miejsca. Wiatr nie był dla nas łaskawy. Było okropnie zimno, no ale tak to już jest z naszą polską jesienią. Przeszliśmy się wzdłuż morza, a co do tego wiatru to przez niego mogłoby się wydawać, że mewy lewitują albo są na jakiś sznurkach! Do tego były tak nisko, że wystarczyło wyciągnąć rękę do góry i bez żadnego problemu mogło się je dotknąć! Weszłam w sam środek ich gromady. Podniosłam wzrok do góry i po prostu podziwiałam. To było dla mnie takie niezwykłe! Może jak się to czyta to nie robi to na nikim wrażenia, ale gwarantuję Wam, że gdybyście byli na moim miejscu to też byście się tak zachwycali. Potem pojechaliśmy kolejką linową na Kamienną górę. Kiedy siedziałam w środku tej kolejki to przez całą drogę miałam wrażenie, że zaraz przechyli się na lewą stronę i wszyscy zaraz pospadamy na sam dół! Adrenalina jest spoko. Widok po prostu przepiękny! Każdemu polecam, tym bardziej, że wjazd jest zupełnie darmowy. Znajomy zabrał mnie do fajnego baru jeszcze w Gdyni, a potem byliśmy na jeszcze jednym piwie w Gdańsku. Dobrze zrobił mi ten wyjazd. Tym bardziej, że był w dobrym towarzystwie. Ogólnie nie mogę doczekać się tego następnego piątku. Trochę się tym wszystkim cykam, ale dam radę. Niech ten tydzień już minie! No po prostu nie mogę się doczekać, jestem straszliwie podekscytowana!
3 października 2015
Poppy Miau znowu optymistką?
Znowu zaczynam wszystko od początku. Po dwóch i pół roku rozstałam się z Aniołem. Piszę to tu, bo jakoś tak czuję się zobowiązana Was o tym poinformować. Czas leci dalej, nie zatrzymuję się. Powoli układam sobie wielkie plany na przyszłość. Parę dni temu złożyłam już wstępną deklarację z czego chcę pisać maturę. Jeśli w tym roku nieźle zacisnę zęby i pognam do przodu to moje ambitne plany się zrealizują. Chciałabym pójść na studia, gdzie dość trudno się dostać, ale pomyślałam sobie:
Dlaczego nie mam spróbować, jeżeli komuś innemu się udało?
Dlaczego nie miałoby udać się to właśnie mnie?
Więc waleczna Poppy właśnie wróciła! Ostatnio trochę nie nadążam, bo moje życie nabrało niesamowitego tempa. Czuję jakbym właśnie w tym momencie zaczynała żyć. Prawie codziennie chodzę po szkole do pracy, a kiedy zdarzy się, że mam wolne to wychodzę z domu, spotykam się z ludźmi! Nie siedzę już w pokoju oglądając jakieś seriale czy też po prostu leżąc pod grubą warstwą kołdry. Prawda jest taka, że przez ostatni czas byłam trochę aspołeczna. Czasami nawet bałam się spytać kogoś spotkanego na ulicy o godzinę.. Teraz odstawiam swoje lęki na bok i idę cały czas przed siebie, a przeszłość zostawiam w tyle. Czuję, że dużo mnie ominęło i muszę to nadrobić. Mam nadzieję, że Wy również zarazicie się moim optymizmem! Wysyłam dużo siły, dobrej energi, uśmiechów, uścisków i całusów!
19 września 2015
Instagram mix & Good Luck Club
Nie jestem pewna czy wspominałam coś o powrocie do pracy tutaj na blogu, ale chyba raczej nie. No to muszę się pochwalić! Wróciłam do pracy z dziećmi. Pisałam już o tej pracy kiedyś. Miałam około roczną przerwę, ale w tym roku moja szefowa otworzyła kolejną salę zabaw dla dzieci w moim mieście. Od kiedy znowu zaczęłam tam pracować jestem pełna życia! Chodzę jakaś weselsza, radośniejsza i co najważniejsze mam mniej czasu na rozmyślanie o kaloriach, jedzeniu i centymetrach w talii.. Mam co robić popołudniami. Zamiast siedzieć w domu i rozmyślać o tym co zjeść, to siedzę w pracy, skacz,ę z dziećmi na trampolinie, pływamy w kulkach, bawimy się w tygrysy, rozmawiamy o Krainie Lodu i Minionkach! To najlepsza praca, którą w życiu miałam! Niestety muszę ograniczać się godzinowo, aby przez głupie polskie prawo nie zabrano mi alimentów od państwa (mój tata ich nie płaci).
Ostatnio miałam gorszy okres. Dość dużo siedziałam w domu bez chęci do życia. Nie miałam ochoty chodzić do szkoły i musiałam latać po lekarzach, robić wyniki i umawiać się do psychologów i psychiatrów. Przez trzy miesiące próbuję znaleźć kogoś dobrego, aby w końcu zacząć na poważnie terapię, ale oni odsyłają mnie z rąk do rąk jak jakąś zabawkę.. Mam już powoli tego dość.. Znowu mam anemię. To było wiadome, że prędzej czy później mnie odwiedzi, ale miejmy nadzieję, że jak najszybciej sobie pójdzie.
W wakacje przyjechała do mnie moja przyjaciółka Marcelina. Znamy się od piaskownicy! No, ale niestety los tak chciał i przeprowadziła się do Belgii. Te wakacje były wspaniałe! Jak wszystko dobrze pójdzie już w ferie zimowe spakuję walizkę i lecę do niej! Już nie mogę się doczekać, kiedy pójdziemy do jakiegoś belgijskiego supermarketu po lody Ben & Jerry's! Mam nadzieję, że do tego czasu będę mogła zjeść je i nie mieć po nich poczucie winy, bo mają dużo kalorii.. Ta bulimia jest okropna, Jedzenie jest wszędzie! Chudsze ode mnie osoby są wszędzie! Eh.. ale koniec takich smętów. Muszę dać radę, bo jak nie ja to kto? To moja walka i zamierzam ją wygrać! Jakiś czas chodziłam na siłownię. Czułam się naprawdę wspaniale! Do czasu, kiedy weszłam na wagę. Mam świadomość tego, że tkanka tłuszczowa zamieniła mi się na mięśniową, a razem z tym waga poszła w górę, ale kiedy ją zobaczyłam byłam przerażona. Najśmieszniejsze jest to, że ja to wszystko wiem.. Wiem, że codziennie się krzywdzę, że jestem słabsza i z każdym kolejnym dniem jestem bliżej śmierci, ale robię to nadal. Jednak muszę się pochwalić! Udało mi się trochę ograniczyć środki przeczyszczające. Trochę, ale jednak to zawsze coś.
Polecam siłownię Good Luck Club!
Sprzęt jest super! Obsługa bardzo miła, zajęcia niesamowicie motywujące i odpowiednio dopasowane w zależności od zaawansowania, no i jest ich naprawdę szeroki wybór. Uwielbiam też trzy sauny, do których zawsze chodziłam po treningu. Idealny odpoczynek dla całego ciała! Pozdrawiam też serdecznie właściciela, który umożliwił mi darmowe wejścia oraz który jest naprawdę świetnym gościem! Każdemu polecam zapoznać się z ich ofertą. Jedną siłownię znajdziecie w Starogardzie Gdańskim, a drugą w Gdańsku ☛ www.GoodLuckClub.pl ☚
14 września 2015
Piecz z Poppy! Tym razem ciasto miodowe
Ostatnio mam fazę na miód! Tym bardziej, że jakieś choróbsko mnie chyba łapie i gardło mnie boli, a miód niby na to pomaga. Więc gości na moim talerzu od kilku dni. Ciasto idealnie zapycha i jest smaczne! Zrobienie ciasta miodowego jest bardzo proste!
SKłADNIKI:
●500g+ mąki przennej
●1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
●140g cukru
●cukier puder, według własnego uznania
●3 łyżeczki sody oczyszczonej
●2jajka
●150g masła lub margaryny
●300ml miodu
●300ml mleka
KROK PO KROKU:
●Wymieszaj ze sobą mąkę, proszek do pieczenia, sodę, cukier, WSZYSTKO PRZESIEJ!
●Do rondelka dodaj masło i miód oraz postaw na ogień. Kiedy masło się rozpuści dodaj mleko. Odstaw na bok, aby ostygło.
●W miseczce roztrzep jajka.
●Wszystko do siebie dodaj. Dodawaj składniki stopniowo, wtedy łatwiej będzie Ci wszystko wymieszać!
●Masa wyszła mi za rzadka. Więc dodałam więcej mąki, dlatego przy wymienieniu mąki przy składnikach jest plus.
●Tortownicę o średnicy ok.28cm obłóż papierem do pieczenia. Musi on mocno wystawać nad tortownicę, bo ciasto bardzo Ci urośnie!
●Piecz w temperaturze 180Cᵒ około 1h, włóż patyczek, kiedy po wyjęciu będzie on całkowicie suchy ciasto jest gotowe!
●Pozostaw do ostygnięcia.
●Możesz też je jakoś ozdobić. Ja wycięłam sobie szablon róży i przesiałam przez sitko nad nim cukier puder. Potem dodałam go jeszcze trochę na boki i gotowe!
SMACZNEGO MOI KOCHANI!
Dajcie mi znać w komentarzu jakby ktoś spróbował je zrobić! Jestem ciekawa jak Wam wyjdzie!
12 września 2015
Old punk never die
Za oknem można dostrzec wielkimi krokami nadchodzącą jesień. W torebce zaczęłam trzymać już parasol. Będę tęsknić za krótkimi spodenkami i bluzkami bez ramiączek! Pora zaopatrzyć się w ciepłe swetry i dobre książki. Pisząc dobre książki mam na myśli repetytory do matury.. To będzie ciężki rok. Teraz jest już ciężko, a co dopiero za parę miesięcy. Nie chcę teraz o tym myśleć.. Naprawdę, uwierzcie mi.
Spodenki - No name
Buty - www.sbys.pl
Pasek - Sinsay
Choker - www.click-six.com
Zegarek - www.choies.com
Torba - Woodstock'owy zakup ze sklepu Ebola
LOOKBOOK - http://lookbook.nu/look/7754334-12-9-2-15
8 września 2015
Moje nowe dziecko - Vicky♥
Ze mną jest naprawdę źle. Okropnie nadużywam środków przeczyszczających.. Biorę je każdego dnia, a ich dawka dobija prawie do pięćdziesięciu dziennie! To kwestia czasu, kiedy stanie się coś złego. Boję się o swoje życie. Coraz częściej serce inaczej mi bije, przyspiesza.. Nocami źle mi się oddycha. Brzuch i żołądek mnie bolą.. Co się dzieje? Jak to możliwe, że pomimo, iż wiem, że te tabletki mega mi szkodzą to i tak je biorę. Jednego dnia próbowałam przestać. Pomyślałam sobie, że nawet mało zjadłam, więc mogę sobie odpuścić. Przez dwie minuty myślałam, że mi się udało. Potem wzięłam podwojoną dotychczasową dawkę. Jestem już tym wszystkim zmęczona..
Postanowiłam zafundować sobie pewną formę terapii. Już od kilku tygodni wiedziałam, że w pobliskim schronisku dla bezdomnych zwierząt są małe szczeniaczki amstaffów. Przychodziłam tam co jakiś czas obserwować jak się rozwijają, głaskać, całować i je przytulać. Już wtedy byłam pewna, że na pewno jednego wezmę! Jak mała Vicky podrośnie będę chodziła z nią na długie spacery, częściej będę wychodziła z domu, ruszała się.
Potrzebuję takiego odwrócenia uwagi od choroby. Vicky jest po prostu przepiękna! Zakochałam się w dwóch szczeniaczkach, ale tak się złożyło, że adoptowałam ją. W moim życiu nadchodzą wielkie zmiany. Jestem świadoma tego co się dzieje i tym bardziej jestem na to gotowa. Od dłuższego czasu bardzo dużo myślę o swojej przyszłości. Już przyszedł czas, aby coś zmienić.
#NIEKUPUJADOPTUJ








